wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 31


"Muszę zmajstrować sobie uśmiech, uzbroić się weń, schronić się pod jego opieką, mieć czym odgrodzić się od świata, zamaskować swe rany, wreszcie wyćwiczyć się w noszeniu maski."


O matko, Hermiona! Widziałaś to?! – krzyczał rozemocjonowany Harry, który wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką i Ginny oglądał rozgrywki w quidditcha na żywo.
Siedzieli w pierwszym rzędzie, a na małym stoliczku przed nimi leżały słodycze w małych miskach i jedzenie w większych półmisach. W jednej dłoni trzymali omnikulary, a drugą sięgali co chwilę po przekąski, biorąc bierny udział w meczu, za to jak najbardziej czynny w komentowaniu go i przeżywaniu.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 30


"Najpiękniej jest walczyć i zwyciężać, ale również dobrze jest walczyć i szlachetnie przegrać."


Zanim zaczniemy rozdział: dziękuję. Dziękuję Wam wszystkim - tym, którzy wytrwali ze mną do tego momentu. Dziękuję za 86 307 wyświetleń, 1100 komentarzy i 75 obserwatorów podczas 36 postów, w tym 30 rozdziałów, jednego prologu oraz jednoczęściowej i czteroczęściowej miniaturki. Dziękuję tym, którzy byli, są i będą. Jesteście niesamowici i chwała Wam za to.

* * * 


– Gotowi? – spytał donośny głos, którego właściciel stał na podwyższeniu w Wielkiej Sali. Obecność została już sprawdzona i wyglądało na to, że nie brakowało nikogo, kto dostarczył zgodę. Bagaże zostały przetransportowane zaklęciem do obozu znajdującego się tuż obok pustyni patagońskiej; pozostało jedynie upewnić się, że wszystko w stu procentach było gotowe. Uważny wzrok omiótł całą salę, po czym widząc potakiwania głów, Albus Dumbledore uśmiechnął się dobrodusznie i powiedział:
– To czas wyruszyć. – Po czym dotknął ramienia profesor McGonagall i oboje udali się w stronę głównego wyjścia, a za nimi cała reszta uczniów.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział 29


"Gdziekolwiek się znajdujesz, twój świat tworzą twoi przyjaciele."



Litera po literze. Wyraz po wyrazie. Zdanie po zdaniu. Wers po wersie. Strona po stronie. 
Sekunda za sekundą. Minuta za minutą. Godzina za godziną.


Nastał późny wieczór, kiedy Hermiona oderwała się w końcu od stosu pergaminów i ksiąg. Nieco zmęczona, ale też usatysfakcjonowana wstała i uśmiechnęła się do Ginny, której głowa spoczywała na dłoniach, a pergamin był dopiero w połowie zapisany. Najpewniej zdrzemnęła się, kiedy brązowowłosa Gryfonka zaczęła czytać kolejny pasjonujący fragment z książki. Rozczulający widok przyjaciółki, której idealnie proste i rude włosy nasunęły się kosmykami na twarz, a przymknięte powieki wskazywały na stan uśpienia, zadecydowały o tym, że postanowiła jej na razie nie budzić, tym samym besztając za nieskończony esej mimo faktu, iż większość potrzebnych wiadomości miała podanych niemalże na tacy.

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 28


"Daremnie walczyłem ze sobą. Nie poradzę, nie zdławię mego uczucia. Pozwól mi, pani, wyznać, jak gorąco cię wielbię i kocham."


Przez długi czas samotnie siedział przy stole Ślizgonów, zastanawiając się nad słowami przyjaciela. Czy naprawdę tak to było widać? Że jest przybity? Że ledwo co daje radę funkcjonować, bo jedno dominujące uczucie zżera go od środka? Był zły, że pozwolił sobie na taką słabość – do cholery, tutaj chodziło o dziewczynę! – a on zachowywał się, jakby miał pięć lat. Należał do domu Salazara Slytherina, który chlubił się tym, że wszystko zdobywał nie tylko podstępem, ale i logiką. Jego zachowanie było godne Puchona z prawdziwego zdarzenia.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Miniaturka - Żona śmierciożercy IV


Wszystko nadal stało w miejscu, a ja z Voldemortem w samym środku tego wszechświata. Zaczęłam gorączkowo myśleć o tym, kim mogą być pozostałe osoby. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie to ktoś równie przerażający jak Rookwood, Carrow czy Dołohow. Ich się naprawdę bałam – bo mimo że nienawidzili szlam czy osób pochodzenia mugolskiego, to nic ich nie powstrzymywało przed gwałceniem kobiet takiego pokroju. Mnie dotykać nie mógł nikt – w znaczeniu dosłownym. Z wyjątkiem oczywiście Severusa, chociaż on rzadko to robił, wolał wyjaśnić czy wesprzeć mnie słowami, niż uciekać się do chociażby uścisku dłoni – nie cierpiał tego.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 27


"Krytykować – to znaczy dowieść autorowi, że nie robi tego tak, jakbym ja to zrobił, gdybym potrafił."



Zanim zaczniecie czytać rozdział, poświęćcie tym zdaniom naskrobanym na szybko minutkę. Stworzenie rozdziału to kilka godzin, jeżeli ma się wenę, a jeżeli nie... Wtedy dochodzi do kilku dni. Poświęcam swój czas wolny - aby dla Was pisać - którego naprawdę nie mam zbyt wiele, a część z Was nie jest w stanie zostawić jednego komentarza, którego napisanie trwa minutę (dosłownie, jeżeli ktoś nie ma czasu, wystarczy zwykła emotka czy "Przeczytałam/em"). To strasznie boli, że ja pracuję - jeżeli mogę tak to nazwać - a Wam się zwyczajnie nie chce poświęcić jednej minuty więcej. Zerkam sobie w statystyki, najczęściej widnieje tam liczba 1000+ wyświetleń dziennie, czasami, kiedy rozdział długo leży i nie pojawia się nowy, jest to około 500, a komentarzy jest co najwyżej jeden czy dwa.

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 26


"Aby od­kryć, ja­kie zmiany zaszły w to­bie, naj­le­piej wróć do miejsca, które jest takie jak kiedyś."


– Hermiona?! – krzyknął, spoglądając z niedowierzaniem na dziewczynę. Ona zaś wpatrywała się zszokowana w lustro, nie wierząc w to, że ktoś może ją tutaj znać. Zaraz jednak obróciła głowę i zerknęła prosto w oblicze szefa. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad tym, skąd ją może mężczyzna stojący przed nią kojarzyć, a chwilę później jej twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.
– Dylan! – odpowiedziała, wstając z fotela i rzuciła się prosto w objęcia roześmianego fryzjera.
– Moja mała Hermionka, gdzieś ty tak wyrosła?! – zdziwiony odsunął dziewczynę od siebie i obrzucił ją uważnym spojrzeniem. – Jakieś czary! – stwierdził uradowany, pokazał jej język i ponownie przytulił mocno do siebie.

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 25


"Pieniądze szczęścia nie dają. Do­piero zakupy."


Drogę do prywatnego dormitorium pokonała w zastraszającym tempie. Mruknęła pod nosem hasło, a ciężkie drzwi rozsunęły się, tworząc przejście dla Gryfonki. Z hukiem rzuciła torbę pełną książek na stolik i dosłownie zerwała z siebie ubrania.